Ktoś kiedyś powiedział, że człowiek, który przestaje marzyć, to przestaje żyć. Na szczęście nigdy nie przestałem marzyć, chociaż moje marzenia przez te wszystkie lata dość znacząco ewoluowały.
Na początku moim jedynym marzeniem było jak najszybsze wstanie z wózka inwalidzkiego. Wierzyłem tak mocno, że to marzenie na pewno się spełni, że nawet nie brałem pod uwagę, że może to nigdy nie nastąpić. Nie interesowała mnie częścowa poprawa sprawności, a jedynie całkowity powrót do zdrowia. Nie wyobrażałem sobie, że mogę resztę życia spędzić na "krześle z kółkami". Po tylu latach od skoku do wody marzę o jakiejkolwiek poprawie i zwiększeniu samodzielności. Śledząc wszelkie nowinki i postęp w medycynie mogę niestety być tylko umiarkowanym optymistą.
Pisząc te słowa zadałem sobie pytanie jakie jest moje jedno, najważniejsze marzenie. Odpowiedź przyszła mi bardzo łatwo i szybko - bycie wolnym. Pod pojęciem bycia wolnym rozumię możliwość wykonywania wszystkich czynności życiowych bez niczyjej pomocy i poczucie odpowiedzialności za samego siebie. Nie mogę doczekać się dnia w którym sam będę mógł robić to na co w danej chwili mam ochotę. Będąc zdrowym niedocenia się takich prostych czynności, jak możliwość samodzielnego umycia się, najedzenia, czy wyjścia z domu. Tego najbardziej brakuje mi w życiu i marzę, aby to się kiedyś spełniło.
Zdaję sobie sprawę, że dla wielu moje marzenia są głupie i nierealne, jednak ja zawsze wierzyłem w ludzi i teraz też wierzę, że wkrótce regeneracja rdzenia kręgowego będzie możliwa. Może i się oszukuję, ale taka postawa troszeczkę pomaga mi w życiu codziennym..
Innym moim marzeniem jest, aby wszyscy niepełnosprawni mogli mieć takie warunki życia, które pozwolą im godnie i ciekawie spędzać czas. Wspaniale byłoby mieć świadomość, że wszyscy inwalidzi, którzy chcą, mają komputery, dostęp do internetu, wózki elektryczne, oraz nie muszą martwić się, czy im starczy na opłaty, żywność i środki higieniczne. Ja właśnie tak mam, ale zdaję sobie sprawę, że takich osób jest niewiele. Dla większości niestety jedyną rozrywką jest telewizor i brak jakichkolwiek szans na zmianę tej beznadziejnej sytuacji. Jak wiele jest osób, które raz na parę lat wychodzą z domu, tego chyba nie wie nikt, ale z pewnością ich liczba jest przerażająca.